
Sebastian Ozonek, Marcin Dzieweczyński, Adam Ozonek, Marcin Krasowski, Marek Chuchla, Dominik Kalinowski, wspólnie tworzą BŁYSK i należą do ludzi, którzy zamiast czekać na to co przyniesie los, wolą działać. Panowie poznali się w czasie szkolenia organizowanego przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Lubinie − jego celem była aktywizacja osób bezrobotnych i zachęcenie ich do założenia własnej działalności gospodarczej. Właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszeli o spółdzielni socjalnej. Jednak od chwili pojawienia się pomysłu do wpisu w Krajowym Rejestrze Sądowym upłynął rok.
Jak to bywa z wszelkimi początkami, tak i w tym przypadku spółdzielcy musieli pokonać szereg przeciwności. Niestety problemów nie brakowało od samego początku – BŁYSK miał prowadzić stołówkę dla podopiecznych MOPS-u, jednak ilość posiłków do przygotowania była niewystarczająca, aby dać pracę wszystkim członkom. A dla sprawnego funkcjonowania każdej spółdzielni socjalnej bardzo ważną kwestią jest prowadzenie działalności gospodarczej, podobnie jak dobór odpowiednich współpracowników. W tym względzie także nie było łatwo spełnić wymóg pozyskania pięciu członków założycieli − zdobyć pięć osób, które sobie ufają, jest to naprawdę problem – podkreśla Sebastian. Również lokal, który spółdzielnia otrzymała od Urzędu Miasta Lubina na swoją siedzibę, wymaga większego remontu, niż początkowo sądzono. Załatwianie formalności też nie przebiegało sprawnie, a problemy pojawiały się choćby przy otwieraniu konta bankowego. Okazało się także, że w Lubinie temat ekonomii społecznej i spółdzielni socjalnych to wciąż spora nowość, bardzo często mylono nas ze spółdzielniami mieszkaniowymi, ludzie myśleli, że chcemy budować mieszkania, wspominają spółdzielcy. Kolejną trudność napotkali starając się o dotację z Powiatowego Urzędu Pracy − ciężko jest o pieniądze na start, a bez pieniędzy nie damy rady − twierdzi Sebastian. Warunek posiadania poręczycieli okazał się niemożliwy do spełnienia, dlatego dostępne środki, w praktyce były niemożliwe do osiągnięcia. Fakt, że przy tak licznych przeciwnościach spółdzielnia socjalna BŁYSK jednak powstała, świadczy o żelaznej woli i niezwykłej determinacji jej założycieli.
Na szczęście w otoczeniu nie brakuje także osób i instytucji przychylnych spółdzielni. Należą do nich choćby Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej czy Starostwo Powiatowe w Lubinie. Spółdzielcy mogą również liczyć na wsparcie ze strony Kasi Wiatr i Ani Pecuszok, które pracując w Fundacji Rozwoju Ekonomii Społecznej realizują projekt „Rozwój Ekonomii Społecznej w regionie legnickim”. Choć pierwszy pomysł na działalność spółdzielni upadł, to nie brakuje kolejnych: od świadczenia usług informatycznych i kurierskich, po prace porządkowe i remontowe. Panowie zgodnie twierdzą, że są otwarci i w przyszłości nie wykluczają zmiany branży. Z problemem członkostwa również zdołano się uporać. Obecnie BŁYSK tworzy zgrany i dobrze zorganizowany zespół. Sebastian Ozonek, piastujący stanowisko prezesa, razem ze swoim zastępcom, Marcinem Dzieweczyńskim., wciąż załatwiają formalności i monitorują prace administracyjne. Do spółdzielni przystąpił także brat Sebastiana – Adam Ozonek i jego kolega Marcin Krasowski − obaj z zawodu informatycy. Kolejnym członkiem jest Marek Chuchla – złota rączka jak mówią o nim pozostali koledzy. Natomiast jako ostatni, do już zarejestrowanej spółdzielni, dołączył Dominik Kalinowski. Ogromne zaangażowanie spółdzielców i ich wiara w powodzenie całego przedsięwzięcia są zaraźliwe. Udzieliły się także Krzysztofowi Maj, rzecznikowi prasowemu prezydenta Lubina. Za sprawą jego interwencji i przychylności lubińskiego Starostwa Powiatowego spółdzielnia otrzymała dotację ze środków PEFRON-u na członka przystępującego. Problem żyrantów rozwiązano w prosty sposób – poręczycielem została spółdzielnia socjalna. Duże wsparcie okazał także MOPS, a dzięki wstawiennictwu dyrektor Stanisławy Lewandowskiej, spółdzielcy otrzymali pomoc od jednej z lubińskich firm budowlanych przy remoncie swojej siedziby.
Upór spółdzielców z Lubina jest naprawdę godny podziwu, rodzą się jednak pytania: dlaczego nie zrezygnowali? dlaczego chcieli pracować w spółdzielni socjalnej? Mówią wprost − mamy dość pogoni za pieniądzem, chcemy stworzyć stabilne miejsce pracy, które nie stanie się kolejnym wyścigiem szczurów, ale gdzie będziemy mogli pracować niemal jak rodzina, wzajemnie sobie pomagając. To właśnie społeczny aspekt odróżnia spółdzielnie socjalne od zwykłych przedsiębiorstw i spółek, a zespół BŁYSK-a doskonale rozumie tę różnicę − naszym celem jest także pomoc innym – zaznacza Sebastian. Choć są dopiero na początku drogi, mają nadzieję, że z czasem ich spółdzielnia stworzy kolejne miejsca pracy, zwłaszcza dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji. Aby tak się stało, spółdzielcy również potrzebują wsparcia, zwłaszcza na starcie swojej działalności, bez wsparcia miasta, stałych zleceń, może być ciężko, dodaje Marcin D. Widząc jednak ich niezłomną wolę nie będzie przesadą stwierdzenie, że jest to przeszkoda, którą podobnie jak wcześniejsze, brawurowo pokonają.

Uliczne Laboratorium